Najnowsza literatura sugeruje, że operacje wojskowe mają bardzo ograniczoną, jeśli w ogóle, użyteczność w przeciwdziałaniu nowym zagrożeniom, takim jak terroryzm, konflikty wewnątrzpaństwowe lub niewydolność państwa, nie mówiąc już o zmianach klimatu czy masowej migracji. Można powiedzieć, że to twierdzenie jest prawdziwe nawet w odniesieniu do tradycyjnych operacji pokojowych, które mają miejsce po osiągnięciu zawieszenia broni lub porozumienia pokojowego i które są powszechnie uważane za najbardziej skuteczny rodzaj interwencji. Z drugiej strony operacje wojskowe poza granicami kraju w znacznym stopniu służą zademonstrowaniu solidarności w ramach NATO i Unii Europejskiej. Wszystko to skłania do refleksji, czy finansowanie silnej, nowoczesnej i licznej armii w ogóle ma sens. Szczególnie, kiedy kraj przynależy do najsilniejszego w historii sojuszu wojskowego. W obliczu pełnoskalowej rosyjskej agresji wobec Ukrainy zapoczątkowanej 24 lutego 2022 roku wizja nieposiadania przez Niemcy kompleksowej armii wyraźnie uległa przeobrażeniu. Był to kluczowy moment, gdyż nawet pomimo międzynarodowych starań wewnątrz NATO – Niemcy twardo stały przy swojej postawie. Mowa tutaj o niezbyt dyplomatycznych reprymendach o zmianę nastawienia do zbrojenia wojskowego między innymi od Stanów Zjednoczonych za kadencji prezydenta Donalda Trumpa. To rosyjskie zagrożenie doprowadziło do odrodzenia armii niemieckiej podczas zimnej wojny – ponownie zagrożenie rosyjskie może doprowadzić do jego ożywienia.
Postwojenny niemiecki duch demilitaryzacyjny
Aby zrozumieć, w jaki sposób możliwa była zmiana znaczenia wojska w niemieckim dyskursie bezpieczeństwa trzeba przytoczyć kilka faktów z historii. Po 1945 roku w wyniku zdławienia reżimu nazistowskiego, zachodni alianci przyznali Niemcom Zachodnim własną armię, ale tylko jako środek odstraszający wobec Związku Radzieckiego. Została ona w pełni zintegrowana z NATO, bez własnego sztabu generalnego. W społeczeństwie zaistniała głęboka niechęć do siły militarnej. Najbardziej świadomymi tego były pokolenia Niemców, urodzonych bezpośrednio po wojnie. Przez dekady, uważano że nigdy nie można im (Niemcom) było powierzyć siły do prowadzenia wojny. Bezpieczeństwo pozostawiono zbiorowej obronie w NATO, nawet pomimo wielkiej niechęci do Amerykanów. Kluczowym momentem był kryzys kubański z 1962 roku. Wielki strach i obawa przed najgorszym co przynosi wojna, a szczególnie ta przy pomocy zaplecza nuklearnego, w świadomości Niemców zapoczątkowała powszechny pacyfizm.
Zeitenwende, czyli oczekiwany punkt zwrotny w historii
Jednak Niemcy już od wielu lat nie są forpocztą NATO. Sytuacja ta jest dla Niemców na tyle komfortowa, bo ciężar obrony mogą ponieść kraje ze wschodniej flanki NATO. Pomimo przebywania przez Niemcy w tej bezpiecznej strefie, kwestie bezpieczeństwa powróciły na usta niemieckich polityków w 2022 roku. Kiedy Rosja najechała Ukrainę w lutym, niepowodzenia niemieckiej polityki stały się oczywiste nawet dla Niemców: armia niemiecka składała się z relatywnie starzejącej się siły liczącej na tamten moment około 183 000 żołnierzy. Niemieccy przywódcy bezpardonowo zapowiedzieli przekształcenie kraju w potęgę militarną zdolną do wzięcia odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy. Pytanie brzmi, czy oni – i wciąż mocno wahające się społeczeństwo niemieckie – będą w stanie dotrzymać tej obietnicy? Kanclerz Scholz ogłosił utworzenie 100-miliardowego funduszu na wzmocnienie niemieckiej armii. Plan, jeśli zostanie zrealizowany, oznaczałby największy bezwzględny skok niemieckich wydatków wojskowych od czasów II wojny światowej.
Czy coś się zmieniło?
Do tej pory (stan na 24 lutego 2023 rok) Niemcy zobowiązały się, ale nie wydały – w przybliżeniu około 30 miliardów ze 100 miliardów euro. Pieniądze zaś zostaną przekazane dopiero po finalizacji zamówionych między innymi samolotów, mundurów i innego sprzętu wojskowego. Oczekuje się, że niemieckie wydatki na obronność wyniosą w obecnym roku około 50 miliardów euro, co po raz kolejny w znacznej mierze odbiega od celu NATO, jakim jest 2 procent PKB. Politycy tacy jak Scholz, którzy nie chcą, aby Niemcy wiedzieli, jak bardzo ich kraj jest zależny od amerykańskiego parasola bezpieczeństwa, są poniekąd największą przyczyną niepowodzeń w relacjach tego kraju z kluczowym sojusznikiem. To jeden z głównych powodów, dla których Stany Zjednoczone współpracują z Polską w zakresie obronności tak intensywnie, w zasadzie – jak nigdy dotąd. W corocznym raporcie o stanie wojska wygłoszonym w marcu przez niemiecką komisarz parlamentarną ds. sił zbrojnych, zamiast oczekiwanej poprawy z niezadowoleniem wygłoszono pojawiający się regres. „Niemieckie wojsko cierpi na większy niedobór broni i sprzętu niż przed inwazją Rosji na Ukrainę rok temu” – E. Hoegl. Wszystko wskazuje na to, że nie można spodziewać się szybkiej poprawy sprawności militarnej Niemiec. Jednakże, każde z tych starań – choć niezbyt udolnych – daje wiele sygnałów, że fundamenty niemieckiej polityki bezpieczeństwa znacząco się zmieniły.
Bibliografia:
German military in worse shape than before Russia’s invasion -official
In Foreign Policy U-Turn, Germany Ups Military Spending and Arms Ukraine
The truth about Germany’s defense policy shift
Michał Szułdrzyński: Niemcy chcą zbrojeń. Dla siebie, Europy i Ukrainy